|
Franz Kafka o teatrze żydowskim
Autor: dr Daniel Kalinowski
Franz Kafka wraz ze swoimi przyjaciółmi Maksem
Brodem, Oskarem Baumem, Feliksem Weltschem, Ernstem Weissem i Franzem
Werflem wydatnie uczestniczyli w ruchu literackim i teatralnym praskiego
środowiska Żydów. Każdy z nich miał określony system ocen, upodobania
estetyczne i wyobrażenia ku czemu powinna sztuka teatralna dążyć. Kafka
wśród artystów Prager Kreis nie wyróżniał się temperamentem publicystycznym
czy organizatorskim dotyczącym teatru jak Weiss czy Werfel, nie potrafił
również tak skutecznie dbać o losy swoich dramatów teatralnych jak Brod.
Pisma intymne autora "Przemiany"
ukazują za to jego niezwykle wrażliwy i subtelny zmysł obserwacyjny wiążący
się z życiem teatralnym dawnej Pragi, w tym bardzo ciekawe opisy żydowskiej
trupy teatralnej. Dokładne rozpatrzenie problemu stosunku
Kafki do poszczególnych elementów tradycji żydowskiej wymagałby osobnych
studiów, tutaj skupimy się przede wszystkim na relacjach pisarza o teatrze
żydowskim. (1) Aby jednak nie prezentować tej tematyki
w izolacji od innych aspektów biograficznych i artystycznych Kafki wspomnieć
trzeba również o pozażydowskich teatralnych doświadczeniach pisarza i
o szczególnym, emocjonalnym związku Kafki z Izaakiem Löwy'm.
1. Spektatorskie doświadczenia
Kafki
Franz Kafka napisał tylko jeden utwór dramaturgiczny Strażnik
grobowca, dzieło dziś zapomniane, rzadko interpretowane, mające być rzekomo
dowodem na brak zainteresowań Kafki światem teatru i przykładem wadliwie
prowadzonej intrygi fabularnej. Nie wchodząc głębiej w tę problematykę,
trzeba zauważyć, iż mimo marginalnej pozycji w twórczości Kafki jaką zajmuje
ten dramat, nie można się zgodzić z twierdzeniem, iż autor "Wyroku"
nie interesował się teatrem.
Otóż teatr wyraźnie stanowił ważny składnik intelektualnych doświadczeń
pisarza. Kafka będąc świadomym uczestnikiem kultury belle epoque nie mógł
nie być częstym gościem praskich teatrów oraz scen restauracyjnych i kabaretowych.
W Pradze przełomu wieku XIX i XX każda z grup społecznych miasta miała
swoje sceny teatralne, które oprócz funkcji ściśle artystycznych pełniły
również rolę ośrodków skupiających inteligencję danej grupy narodowej.
Dla Niemców takim ważnym miejscem kultury był Teatr Niemiecki przy Targu
Owocowym oraz Nowy Teatr Niemiecki (dziś Opera Miejska) w pobliżu Dworca
Głównego. Kafka pierwszy z tych teatrów znał bardzo dobrze. W czasie swych
studiów prawniczych mijał go codziennie, gdyż znajdował się w bezpośredniej
bliskości z Wydziałem Prawa Cesarsko-Królewskiego Niemieckiego Uniwersytetu
Karola-Ferdynanda. Z kart Dziennika Kafki wynika, iż chodził on na różnego
typu sztuki, zarówno te, które nosiły jeszcze piętno dawnej epoki (gościnne
występy Baletu Rosyjskiego i szczególnie przeżywana tancerka Eduardowa),
jak i na te, które zapowiadają już literaturę dwudziestego wieku (Frank
Wedekind - prekursor ekspresjonizmu). Autor "Procesu"
ogląda a następnie analizuje cechy konstrukcyjne i ideowe klasycznego
dramatu ekspresjonistycznego Waltera Hasenclevera (2),
wypowiada niekiedy cięte uwagi o sztuce dramaturgicznej swych przyjaciół,
jak w przypadku dramatu Maksa Broda Fałszerze
(Die Fälscher) czy dzieła o tematyce rewolucyjnej Ernsta Weissa pt. Tanja,
które oglądał w praskim Teatrze Zawodowym.
Później w latach dwudziestych XX wieku Kafka rzadziej chodził do niemieckiego
teatru. Pisarz traci spektatorską cierpliwość w oczekiwaniu na interesujący
repertuar i wybitne kreacje aktorskie. Gorzkie słowa trafiają zwłaszcza
pod adresem praskich prezentacji. Wśród wspomnień Gustava Janoucha znaleźć
można wyraźnie niepochlebną opinię jaką wypowiedział Kafka o całości zjawiska
teatru niemieckiego w Pradze:
Jest to piramida bez bazy. Aktorzy
są podporządkowani reżyserom, którymi kieruje dyrekcja, ta zaś z kolei
odpowiada przed zarządem Towarzystwa Teatralnego. Jest to łańcuch, w
którym brakuje zamykającego ogniwa, scalającego całość. Nie ma tu prawdziwej
niemieckości i dlatego też brakuje stałej niezawodnej publiki. Niemieckojęzyczni
Żydzi w lożach i na miejscach parterowych nie są przecież Niemcami,
a przybywający do Pragi niemieccy studenci, którzy zapełniają balkony
i galerie (...) są wrogami - nie widzami. (J, 98) (3)
Kafka odwiedza również teatr czeski, czyni to jednak dużo
rzadziej niż w przypadku teatru niemieckiego. Wiemy, iż z Izaakiem Löwym
był w okazałym Teatrze Narodowym przy równie reprezentacyjnej arterii
ulicy Ferdynandskiej (dziś Národni) na nieudolnie granej Dubrownickiej
trylogii Ivo Vojnovića. Innym razem wybrał się na dramat Hippodamia Jaroslava
Kvapila. Jednakże efekt artystyczny przedstawienia musiał być marny, skoro
Kafka zapisuje w Dzienniku:
Nędzna sztuka. Bezsensowne i bezpodstawne
wałęsanie się po mitologii greckiej. Na afiszu teatralnym artykuł Kvapila,
wyrażający pomiędzy wierszami, widoczny w całym tym przedstawieniu pogląd,
że dobra reżyseria (która tutaj była tylko naśladownictwem Reinhardta)
potrafi przeobrazić kiepski utwór poetycki w wielkie teatralne dzieło.
Smutne musi być to wszystko dla każdego choćby trochę otrzaskanego Czecha.
(D 18 XII 1911) (4)
Więcej wzmianek o teatrze czeskim nie znajdziemy,
co przemawiałoby za tezą, iż kultura czeska (przynajmniej w zakresie życia
teatralnego) nie wnosiła wielu ożywczych powiewów do twórczości Kafki.
(5)
Oprócz odwiedzania głównych scen Pragi Kafka równie chętnie zagląda do
klubów, kawiarni, różnego typu lokali, w których oglądał sztukę mniej
szlachetną, ale za to niezwykle intensywną i barwną. Kluby
te poznał jeszcze za studenckich czasów, kiedy wraz z Maksem
Brodem czy Oskarem Pollakiem odbywali wspólne nocne wyprawy po Pradze
i po takich barach jak "Salon Goldschmidt" ("Gogo"),
"Trocadéro", "Eldorado", "Lucerna" czy "Londyn"
(6). Wszystkie one wyposażone były w małe scenki, na
których pojawiali się przeróżni szansoniści i artyści kabaretu. W pismach
intymnych Kafki kilkakrotnie pojawia się lokal "Lucerna". W
nim to ogląda pisarz mało wybredny repertuar operetkowy, rewiowy i kabaretowy,
choć czasami wystawiano tam również sztuki bardziej ambitne jak Pani Śmierć
(Madame la Mort) Rachilde (Marguerite Eymer-Vallette). W
"Lucernie" widział Kafka wiedeńską aktorkę Leonię Frippon (7),
Mellę Mars (8), Łucję König (9) oraz
śpiewaka Rudolfa Vaschata, komika Fritza Grünbauma i wiedeńską śpiewaczkę
Fatinitzę. Opisy ich występów trudno uznać za ściśle teatralne recenzje
czy choćby rzetelnie umotywowane estetyczne oceny. Raczej są to literackie
szkice zbliżające się swą poetyką do takich gatunków epickich jak obrazek
czy fizjonomika. Aktorzy kabaretowych scen ukazani są od strony ich zniszczonych
powierzchowności, miernoty strojów, w których występują, małości ludzi
oglądających program występu. Opisy Kafki są momentami wręcz okrutne w
odkrywaniu przykrej prawdy profesji artystów kabaretowych:
Marc Henry-Delvard. Tragiczne uczucie, jakie wywołuje
w widzu pusta sala, sprzyja efektowi pieśni poważnych, szkodzi wesołym.
Henry wygłasza prolog, podczas gdy pani Delvard doprowadza do porządku
swe włosy za zasłoną, która, o czym nie wie, jest przezroczysta. (...)
Na początku akompaniuje pani Delvard - bo chciano zaoszczędzić sobie
akompaniatora - w szerokiej, wyciętej zielonej sukni i marznie. Delvard
jest śmieszna, ma uśmiech starych panien, stara panna niemieckiego kabaretu.
(D. 21 II 1911)
2. Café Savoy i problem teatru
żydowskiego
Przy placu Kozim w żydowskiej dzielnicy Pragi Józefów,
znajduje się do dziś mała kawiarnia Café Savoy. Dokładnie mieści się ona
na parterze secesyjnej kamienicy na rogu ulic Wieżeńskiej i Koziej. Niegdyś
okolica ta wyglądała inaczej, lecz w 1893 roku praskie getto objęto "sanityzacją",
co było eufemistyczną nazwą akcji wyburzania, przebudowywania i dostosowywania
dzielnicy do wyobrażeń "higienicznej" świadomości miejskich
rajców. W ciągu dwudziestu lat żydowska dzielnica Józefów
zupełnie zmieniła wygląd. "Zeuropeizowano" ją i unowocześniono,
co objawiło się uproszczeniem układu ulic, założeniem kanalizacji i trakcji
elektrycznej. Wygnano jednak tym samym specyficzną i niepowtarzalną mistyczną
aurę ulic, zaułków i kamienic. (10) Kafka trafił na
czas, kiedy dawne getto nieuchronnie coraz bardziej traciło swój dawny
urok, lecz kawiarnia Herrmanns Cafe-Restaurant "Savoy" wciąż
była miejscem, gdzie dawne żydostwo jeszcze nie całkiem odeszło w przeszłość.
Pierwszy raz Kafka wraz z Brodem odwiedzają
tę kawiarnię 4 maja 1910 roku i z zainteresowaniem oglądają sztukę nasyconą
żydowską atmosferą, szczególnym humorem i o tematyce zaczerpniętej z ludowych
opowieści. Występował przed nimi lwowski zespół Schulima Podzamcze, który
wykonywał program złożony z sekwencji humoresek, dowcipów i scenek o niewybrednym
dość charakterze. Kafka z pewnym niesmakiem pisze o jednej z aktorek pani
W. (prawdopodobnie Salci Weinberg), która:
powtarzała stale dowcip polegający na potrącaniu
partnerów scenicznych swym obfitym tyłkiem (D. 6 X 1911)
Rok później jednak przyjeżdża do Pragi kolejna grupa teatralna,
znowu z Lwowa i tym razem Kafka ulega wyraźnemu zafascynowaniu prezentacjami.
Nawet jidisz, którego początkowo nie rozumiał, z czasem stał mu się bliski
i zupełnie zrozumiały. Zachwyca go melodyka tego języka, oczarowują wędrowni
aktorzy, mało mu znani dramatopisarze a nawet specyficzna atmosfera na
widowni. Na kartach dziennika zaobserwować można w jaki sposób kształtuje
się gust artystyczny pisarza, jakie techniki aktorskie są mu bliskie,
jakimi kryteriami ocenia grę aktorską. Od chwili zapoznania się Kafki
z teatrem żydowskim temperatura jego dziennikowych wpisów dotyczących
relacji teatralnych wyraźnie rośnie. Nie ma w nich co prawda bezgranicznego
zachwytu, ale daje się odczuć pozytywne emocjonalne zaangażowanie:
Podczas niektórych pieśni, przy wymawianiu słów
jüdische Kinderlach, podczas pewnych spojrzeń na tę kobietę, która stojąc
na podium przyciąga ku sobie - bo jest Żydówką - nas słuchaczy, bo jesteśmy
Żydami, i to bez żądzy albo ciekawości zwróconej ku chrześcijanom -
drżenie przebiegało mi policzki. (...) Talmudyczna melodia ścisłych
pytań, zaklęć lub objaśnień: w tubę wdziera się powietrze i porywa ją
ze sobą, a ku pytanemu leci skręcając się z małych, dalekich zaczątków
wielka, w całokształcie dumna, w skrętach swych pokorna śruba. (D. 5
X 1911)
Ważny jest tutaj pojawiający się w opisie występu zaimek
"my". Dla Kafki jest to moment określania swego stosunku do
żydostwa. Na przedstawieniach w niemieckim lub czeskim teatrze widział
siebie zawsze w oddaleniu i dystansie do opisywanej rzeczywistości. Tutaj
w Café Savoy jest zdecydowanie bardziej u siebie i wśród swoich. Lata
1911-1912 są zresztą dla Kafki (pod wyraźnym wpływem Broda)
czasem wzmożonego zainteresowania dla kultury żydowskiej. Chodzi on wówczas
na zebrania Związku Studentów Żydowskich i spotyka się z działaczami syjonistycznymi.
Było to swoistym i kolejnym sposobem "wyzwalania się z kręgu ojca",
Kafka bowiem nie chciał zaakceptować światopoglądu Żydów z pokolenia jego
ojca, którzy tak bezkrytycznie asymilowali się w Pradze, ulegając wpływom
niemieckim (takich przypadków była znakomita większość) lub czeskim. Młody
Kafka zapisuje w swym dzienniku wrażenia ze spotkania sekretarza światowej
organizacji syjonistycznej Kurta Blumenfelda, odczytu Davida Trietscha
o kolonizacji w Palestynie czy referatu doktora Natana Birnbauma. Wszystko
zaś odbywa się w atmosferze restauracji przy placu Kozim.
Wróćmy jednak do świata teatru. Kafka zapisuje:
Widok prymitywnej sceny oczekującej swych aktorów tak samo,
jak i my. Ponieważ swoimi trzema ścianami, krzesłem i stołem będzie musiała
podołać wszystkim perypetiom, nie spodziewamy się po niej niczego, wyczekujemy
raczej aktorów z całą siłą i dlatego przyciąga nas nieodparcie śpiew spoza
pustych ścian, stanowiący wstęp przedstawienia. (D. 8 X 1911)
Właśnie aktorami pisarz zajmuje się najbardziej. Z jego
wspomnień wiemy, iż oglądał kilka żydowskich wędrownych trup teatralnych,
z których największe wrażenie zrobiła na nim grupa aktorska z Izaakiem
Löwym na czele. Z zachowanego do dziś afisza teatralnego
sztuki Dziki człowiek Jakuba Gordina wynika, iż był to zespół z Lwowa,
który nie posługiwał się jakąś szczególną nazwą, składał się zaś z głównego
aktora Izaaka Löwy'ego, aktora charakterystycznego Pipesa, jego syna oraz
małżeństwa aktorskiego Czyżyków i Klugów. Dramat reżyserował, przynajmniej
nominalnie, Samuel Klug (11). Skład ten nigdy nie był
trwały i grupa, aby zachować repertuar, grupa często posiłkowała się innymi
aktorami; na przykład w pewnym momencie Kafka zauważa, iż w miejsce Czyżyków
pojawiło się małżeństwo Liebgoldów. Do tego "ruchomego"
składu dochodzili jeszcze miejscowi adepci teatru i tak w jednej ze sztuk
praski pisarz ogląda nieodpowiedzialnych, choć przy tym niezwykle zabawnych
statystów-"naturszczyków". (12) Podróżuje
owa grupa po wielu miastach środkowej Europy, grywając głównie w dużych
skupiskach Żydów. W Pradze byli przez kilka miesięcy od jesieni 1911 do
lata 1912 roku. Z zapisków Kafki wiemy, iż po występach w Café Savoy wyjechali
na północ, aby odwiedzić Brno, Cieplice, Lipsk, Berlin i Norymbergę.
Los wędrownych aktorów żydowskich nie był raczej zbyt szczęśliwy. Kafka
pisze o nich ze współczuciem i wrażliwością:
Współczucie nasze dla tych aktorów, bo są tak
zacni i nie zarabiają nic, a poza tym zyskują nie dość wdzięczności
i sławy - jest właściwie tylko współczuciem nad losem wielu szlachetnych
dążeń, naszych własnych przede wszystkim. Dlatego też jest ono tak niewspółmiernie
silne, bo lgnie tylko pozornie do ludzi obcych, a w rzeczywistości dotyczy
nas samych. (D. 22 X 1911)
Pisarz zauważa jak aktorzy z chwilą przyjazdu do nowych
miejscowości zastawiają swoją biżuterię, aby uchodzić w środowisku za
bogatych i światowców. Dostrzega również, że stali bywalcy restauracji
i personel lokalu mają wobec aktorów ambiwalentne uczucia. Z jednej strony
szanują ich i poważają za wywoływanie tak wielu pozytywnych emocji, z
drugiej strony jednak gardzą nimi, gdyż odbierają ich jako włóczęgów i
darmozjadów. Poziom gry aktorskiej momentami również nie należał do najwyższych.
Kafka zapisuje w swych notatkach podpatrzoną scenkę z Liebgoldami uczącymi
się wspólnie tekstu. Robią to razem z konieczności, gdyż jedno z nich
nie umie czytać. Nawet tak ubóstwiana przez Kafkę, aktorka pani Czyżyk
ma w swych rolach poważne braki warsztatowe:
Pani Czyżyk niestety ma zawsze role ukazujące
tylko rdzeń jej istoty. Odtwarza zawsze kobiety i dziewczęta, na które
naraz spada nieszczęście, szyderstwo, hańba lub udręka, którym jednak
nie dano czasu na doskonalenie ich charakterów w naturalnej kolejności.
Po spontanicznej, wybuchowej sile, z jaką gra te role sięgające szczytu
doskonałości tylko w grze, bo w tekście na skutek wymaganego przez siebie
przepychu są jedynie oschłymi aluzjami - poznaje się, do czego pani
Czyżyk byłaby zdolna. (D. 7 I 1912)
Z zapisku tego wybrzmiewa akcent położony na walory aktorskie
spektaklu, nie zaś na składniki tekstowe. Wydaje się, że Kafka bardziej
odbiera te dramaty jako zdarzenia wizualno-muzyczne niż literackie. Warto
jednak pamiętać, że autorami sztuk, które oglądał byli klasycy ówczesnego
teatru żydowskiego. W Café Savoy zobaczył więc dramaty Zygmunta Feimanna
Die Sejdernacht i Wicekról (Vicekönig), Abrahama Goldfadena Sulamit i
Bar Kochba, Abrahama M. Scharkansky'ego Kol Nidre, Josepha Lateinera Skrzypce
Dawida (Davids Geige), Ochrzczony (Meszumed) i Blumale albo perła Warszawy
(Blumale oder die Perle von Warschau), Mojżesza Richtera Krawiec radnym
(Der Schneider als Gemeinderat), Herzle Mejuches, Jakuba Gordina Schichte
i Dziki człowiek (Der wilde Mensch). Na kartach Dziennika przeprowadza
Kafka krótką ocenę tych dramaturgów. O Golfadenie np. pisze:
Skradzione melodie liturgiczne uludowił. Śpiewa
je cały lud. Krawiec przy pracy, służąca. (D. 23 X 1911)
Literacka materia dramatów Lateinera, Richtera, Feimanna,
Scharkansky'ego, mimo całego wzruszenia jakie doznaje Kafka podczas ich
prezentacji, nie wzbudza w pisarzu wielkiego entuzjazmu. Określa je zdaniami
typu: "licha sztuka z dobrymi elementami poszczególnych scen"
lub dostrzega tylko jeden dobry ich element np. "Molierowski, arogancki
dorobkiewicz, obwieszony zegarkami radny gminy". Najbardziej z całej
oglądanej materii teatralnej, a warto wspomnieć, iż zobaczył przez te
ponad pół roku ponad dwadzieścia spektakli, ceni dramaturgię Jakuba Gordina,
o którym wspomina:
Gordin jest dlatego lepszy niż Lateiner, Scharkansky,
Feimann itd., że wprowadza więcej szczegółów, więcej ładu i więcej konsekwencji
w tym ładzie; za to nie widać w całej pełni bezpośredniego, formalnie
raz na zawsze zaimprowizowanego żydostwa innych sztuk, rwetes tego żydostwa
brzmi bardziej głucho i dlatego właśnie jest mniej zróżnicowany. (D.
26 X 1911)
Jak widać także i tutaj akceptacyjny ton Kafki nie jest
pozbawiony swoistego "ale". Zdecydowanie najwięcej emocji wzbudza
w autorze "Wyroku" widowiskowy
fenomen teatru żydowskiego. Widowiskowość to przy tym nie tyle rodem z
tradycji żydowskiego święta Purim, ale z operetkowo-farsowych przedstawień
końca XIX wieku. Trupa teatralna z Lwowa, którą oglądał Kafka wyzyskiwała
zarówno z Goldfadena, jak i z innych autorów dramatów muzyczny aspekt
dzieła. Stąd też mniej do widzów docierała treść przedstawień,
która w najogólniejszym zarysie ogniskowała się, bądź na farsowej, satyrycznej
fabule wyśmiewającej żydowską wsteczność, bądź na melodramatycznym, kostiumowym
przedstawieniu żydowskiej starożytności. (13)
Śpiewność oraz muzyczna jakość przedstawień oddziaływała na Kafkę szczególnie
mocno. W swych zapiskach dziennikowych zapisuje on przeżycie estetyczne
w sugestywny sposób, w zdaniach wyważonych o psychologicznym podłożu.
Opinie te Kafka konstruuje w taki sposób, aby z jednostkowego zdarzenia
wydobyć na powierzchnię czynnik obiektywny. Stąd więc odnajdziemy w nich
nie tyle emocjonalny zachwyt, co "behawioralną" obserwację z
ironiczną pointą. Na przykład o charakterze spektakli przeczytamy:
Melodie są długie, ciało powierza im się chętnie.
Na skutek ich monotonnej długości odpowiada im najlepiej kołysanie bioder,
rozkładanie rąk podnoszonych i opuszczanych ze spokojnym oddechem, przybliżenie
dłoni ku skroniom i staranne unikanie dotknięcia. Przypomina to trochę
człapaka. (D. 5 X 1911)
Muzyczność oglądanych prezentacji inspiruje z kolei Kafkę
do snucia dłuższych refleksji o naturze człowieka i aktora:
A te melodie nadają się do tego, by pochwycić
każdego podskakującego i, nie rozrywając, ogarnąć cały jego zapał, jeśli
się już nie zechce wierzyć, że to one w nim go wywołują. Bo też ci dwaj
w kaftanach rwą się szczególnie do śpiewania, jakby rozciągało ono im
ciało zgodnie z jego najistotniejszą potrzebą, a klaskanie dłońmi przy
śpiewie w oczywisty sposób dowodzi szczytu błogości człowieka w aktorze.
(D. 6 X 1911)
Kafka jako zaasymilowany Żyd, po bardzo okazjonalnych
kontaktach z religijną i duchową tradycją praojców, nie potrafił przy
pierwszym kontakcie z "teatrem żargonowym" odczytać wszystkich
znaków sceny. Dziwił się więc kreowanym przez aktorów postaciom, nie umiejąc
ich umiejscowić w jego wyobrażeniach ówczesnej kultury żydowskiej. Było
tak, gdyż żył pochłonięty kulturą wysoką o niemieckiej proweniencji. Pojawiały
się co prawda w jego wychowaniu sygnały żydowskości, lecz było to za mało,
aby zrozumieć charakter żydowskiej kultury popularnej, problemy ludowości
żydowskiej czy potrzeby estetyczne takiej publiczności.
O swej bezradności wobec prób nazwania statusu żydowskiego aktora i nieoczywistych
dla niego rolach, które odgrywają, Kafka pisze:
Nie wiem właściwie, kim są osoby odgrywane
przez nią i przez jej męża. Gdybym chciał przedstawić je komuś, zobaczyłbym,
że uważam je za urzędników gminnych spełniających pewne funkcje w synagodze,
leniuchów znanych, którymi zadowoliła się gmina, za uprzywilejowanych
z jakich bądź religijnych pobudek darmozjadów, za ludzi, którzy na skutek
swego wyizolowanego stanowiska stoją całkiem blisko centrum życia gminy,
a dzięki swemu bezpożytecznemu, czujnemu wałęsaniu się znają wiele pieśni,
przezierają na wskroś warunki wszystkich członków gminy, niemniej z
powodu braku związku z życiem zawodowym nie wiedzą, co począć z ta wiedzą;
za ludzi, którzy są Żydami osobliwie czystego typu, ponieważ żyją tylko
w obrębie religii, lecz żyją w niej bez trudu, zrozumienia i smutku.
(D. 5 X 1911)
Dopiero później pisarz odkrywa znaczenie i funkcję, jaką
spełniają poszczególne charaktery postaci. Bardzo szczegółowo zajmuje
się zwłaszcza "primadonnami" wędrownej trupy: Florą Klug i panią
Czyżyk. Zarówno w stosunku do jednej, jak i do drugiej Kafka przeżywa
stany fascynacji, zauroczenia, wręcz zakochania. Początkowo obiektem adoracji
była pani Klug:
Pierwsze moje wrażenie odniesione podczas przedstawień,
że nie byłem jej szczególnie miły, było chyba trafne, rzadko też domagała
się, bym razem z nią śpiewał, a kiedy, ot tak sobie, bez kapryśnego
zamiaru zapytywała mnie o coś, odpowiadałem niestety niewłaściwie. (...)
Promieniałem, gdy śpiewała, śmiałem się wpatrzony w nią przez cały czas,
gdy była na scenie, śpiewałem z nią melodie, a potem i słowa, podziękowałem
jej po paru przedstawieniach. (D. 1 XI 1911)
Po pewnym czasie swe zainteresowanie przerzuca jednak na
panią Czyżyk:
Przyniosłem dla pani Czyżyk bukiet z przyczepionym
biletem wizytowym, na którym był napis "Z wdzięcznością",
i wyczekiwałem chwili, kiedy mógłbym kazać go wręczyć.
Nikt nie zauważył mojej miłości, a chciałem pokazać ją wszystkim i uczynić
przez to tak cenną dla pani Czyżyk, zaledwie zauważono bukiet. (D. 5
XI 1911)
Emocjonalne zaangażowanie Kafki bynajmniej nie zmniejsza
jego wnikliwości spektatorskiej i quasi-recenzenckiej. Pisarz bardzo wyraziście
i surowo ocenia mimikę, gestykulację, rysunek postaci, kostium i ruch
sceniczny aktorek. Dostrzega również u nich szczegóły aktorskich technik
gry, np.: wyzyskiwanie dla podkreślania operetkowego efektu manierycznych
zachowań scenicznych, sposób artykulacji tekstu i nawyk używania określonego
gestu czy postawy. (21-22 X 1911)
Przy omawianiu żydowskich aktorek trzeba się na chwilę
zatrzymać przy szczególnej sytuacji ówczesnego teatru żydowskiego. Już
bowiem do przeszłości odeszły czasy, kiedy kobiece role odgrywali mężczyźni,
kobietom bowiem nie wypadało występować w podejrzanych moralnie spektaklach.
(14) Jeśli jednak kobieta
decydowała się być aktorką, często jej szczególnego typu sposobem na ratowanie
nadwątlonej reputacji było wychodzenie przez nią za mąż za innego członka
zespołu. Tworzyły się przez to zespoły, w których składach
występowało kilka aktorskich małżeństw. Z jednej strony budowało to rodzinną
atmosferę w trupie, lecz z drugiej wywoływało zgoła pozaartystyczne napięcia.
(15)
W pierwszym dziesiątku XX wieku, kiedy Kafka przebywa w Café Savoy, już
nie przestrzegano tak surowo zakazów dotyczących teatru wysuwanych przez
ortodoksyjnych rabinów. Chodzenie na przedstawienia teatralne stało się
niemal powszechne. Aktorki w składzie wędrownego teatru nie były też zjawiskiem
dziwnym. Co więcej - w satyrycznych, kupletowych, rewiowo-rozrywkowych
intermediach i monologach kobiety zdobywały sobie coraz większe znaczenie.
Tworzy się dzięki temu osobna tradycja parodii, polegająca na wyśmiewaniu
postaci męskich. I oto właśnie taką "parodystką panów" jest
Flora Klug. Kafka pisze o niej:
"Parodystka panów" to właściwie błędne
określenie. Ponieważ tkwi w kaftanie, zapomina się całkiem o jej ciele.
Tylko przez wzruszanie ramionami i kręcenie tyłkiem, jak gdyby ją gryzły
pchły, przypomina o swym ciele. Rękawy, choć krótkie, muszą być co chwila
podciągane w górę, po czym widz się spodziewa wielkiej ulgi dla kobiety
mającej tyle wyśpiewać i wyjaśnić nawet w talmudycznym sensie, i sam
pilnuje, aby tak się stało. (D. 6 X 1911)
Owo parodiowanie ocierało się momentami o zły gust. Tak
bowiem chyba można określić scenę, w której występuje inna aktorka, odgrywająca
w sztuce mężczyznę:
Pani Liebgold grała rolę młodego mężczyzny, mając
na sobie strój opinający ciasno jej ciężarne ciało. Ponieważ była nieposłuszna
swemu ojcu (Löwy), tenże przycisnął do krzesła górną część jej ciała
i wygrzmocił ją po tyłku, na którym spodnie napięły się do ostatecznych
granic. (D. 19 XII 1911)
Takie sceny nie raziły jednak zbytnio widzów przybyłych
na spektakl, co więcej właśnie takie zachowania sceniczne momentami trafiały
w gusta i wyobrażenia teatralne prostej i bynajmniej niewyrafinowanej
publiczności. Publiczność ta zresztą nie całkiem jeszcze
zapomniała o ogródkach teatralnych i tingiel-tanglach, w których odgrywano
nieprzyzwoite sztuki, zaś na widowni zjawiały się przeróżne persony podejrzanych
profesji. (16)
Ta prowizoryczność, "surowość" widowni współgrała
z całym wystrojem przestrzeni teatralnej Café Savoy - zapleczem sceny,
oświetleniem i akustyką, które istotnie pozostawiały wiele do życzenia.
O widoku prymitywnej, małej rozmiarami scenki już wspominaliśmy. (17)
Za kurtynę służyły zawieszone na metalowym drążku dwie płachty ciemnego
materiału, spięte w środku guzikiem. Odległość między kotarą a ukrytą
za nią ścianą wykorzystywano na małe garderoby. Jak bardzo były one małe,
pisze Kafka:
Garderoba za ich sceną jest tak ciasna, że gdy
przypadkiem jeden aktor stoi poza zasłoną na drzwiach sceny, przed lustrem,
a ktoś drugi chce przejść obok niego, musi podnieść tę zasłonę i niechcący
pokazać się na chwilę publiczności. (D. 27 X 1911)
W tak trudnych warunkach nie można było zadbać ani o rekwizyty,
ani nawet o dobry makijaż czy odpowiednie przygotowanie elementów kostiumu.
Stąd jak opisuje Kafka:
W tak ciasnej garderobie musi się, jak mówi Cz.,
z kimś pokłócić. Ludzie schodzą ze sceny podnieceni, każdy uważa się
za największego aktora, a niech ktoś komuś na przykład nastąpi na nogę,
czego trudno uniknąć, to już zaraz gotowa nie tylko kłótnia, ale i okropna
walka. (D. 23 X 1911)
Kafka o takich incydentach wspomina kilkakrotnie.
Pisarz bez większego trudu dostrzega jak za kotarą aktorzy przepychają
się, szamocą, czy nawet w zapale konfliktu, zrywają zasłonę, wywołując
tym samym niezadowolenie antreprenera i części publiczności. Takie
walki, złośliwości i potknięcia w wędrownej grupie żydowskiej są przez
Kafkę szybko wychwytywane, nie zawsze jednak traktuje on je jako czynnik
negatywny, lecz często widzi w takich zdarzeniach stronę ludyczną, komiczną
i traktuje je jako przejaw wschodniożydowskiego humoru i ekspresji. (18)
Spektakle i rozmowy w Café Savoy wywołują gorączkowy okres doświadczeń
u Kafki. Jak bardzo intensywny jest to czas dobrze obrazuje jeszcze jeden
dziennikowy wpis, który posłużyć może za swoiste podsumowanie i konsekwencje
zainteresowania się żydowskim teatrem:
Czytałem L'Histoire de la Littérature Judéo-Allemande
(Historia żargonowej literatury żydowskiej) Pinesa, pięćset stron, i
to łapczywie, z tak wielką dokładnością, pośpiechem i radością, jak
nigdy dotąd nie czyniłem z książkami tego rodzaju. Obecnie czytam Ustrój
żydostwa (Organismus des Judentums) Fromera; na koniec miałem sporo
do czynienia z żydowskimi aktorami, pisałem im listy, uzyskałem od syjonistycznego
związku ankietę do czeskich związków syjonistycznych, czy chcą mieć
gościnne występy zespołu; wystosowałem potrzebny okólnik i dałem go
powielić; widziałem jeszcze raz w teatrze Sulamit, a także Herzele Mejiches
Richtera; byłem na wieczorze pieśni ludowych zespołu Bar-Kochba, a przedwczoraj
na Hrabi von Gleichen Schmidtbonna. (D. 24 I 1912)
Po okresie euforii jaką przeżywał Kafka, przyszedł czas
innego typu namysłu. Pisarz uświadomił sobie, że jego zainteresowanie
ma charakter autoterapeutyczny czy też autokreacyjny, a więc w pewnym
sensie służy budowaniu własnej osobowości:
Wrażliwość na pierwiastek żydowski w tych sztukach
opuszcza mnie, ponieważ są one zbyt monotonne i wyradzają się w lamentację
dumną ze swych poszczególnych, gwałtowniejszych wybuchów. Podczas pierwszych
sztuk mogłem jeszcze myśleć, że dostałem się w obręb jakiegoś żydostwa,
gdzie tkwią korzenie mojego własnego żydostwa, które będą rozrastać
się w moim kierunku i przez to oświecą mnie i popchną naprzód w mym
ociężałym żydostwie, zamiast tego oddalają się ode mnie, w miarę jak
słucham coraz uważniej. Oczywiście zostają ludzie i tych się trzymam.
(D. 6 I 1912)
Z owych ludzi najmocniej zaznaczyła się dla niego
postać Izaaka Löwyego, nie można jednak powiedzieć, iż poza jednym przyjacielem-aktorem
Kafka nie interesował się później losami teatru żydowskiego. Otóż zajmował
się nim dalej, lecz w nieco odmiennym wymiarze. W miarę upływu lat przestała
go zajmować tradycja ludowa czy operetkowa tego teatru, a bardziej pociągała
dramaturgia dojrzalsza i bardziej intelektualna. Stąd więc już pod koniec
występów grupy z Lwowa, autor "Ameryki"
zaczął dostrzegać problemy ograniczeń teatru żydowskiego i podzielał zgorzknienie,
jakie odnalazł w liście nieznanego nam bliżej przyjaciela Löwy'ego:
Odczytanie listu z Warszawy, w
którym pewien młody Żyd warszawski uskarża się na upadek żydowskiego
teatru i pisze, że woli chodzić do polskiej operetki Nowości niż do
żydowskiego teatru, ponieważ tamtejsze nędzne dekoracje, wulgarność,
kuplety trącące myszką itd. są nie do zniesienia. Pomyśleć choćby tylko
o głównym efekcie żydowskiej operetki, polegającym na wejściu primadonny
przez widownię na scenę z orszakiem małych dzieci za sobą. Wszystkie
te postacie niosą w rękach małe zwoje Tory i śpiewają: tojre is die
beste szojre Tora jest najlepszym towarem. (D. 8 XII 1911) (19)
Kafka zdaje się więc przechodzić na stronę bardziej dojrzałej
dramaturgii, np. Szaloma Asza. Dramaty te zaś były mu z pewnością znane,
gdyż Gustav Janouch wspomina jedną z rozmów, podczas której dyskutowali
z Kafką o znanym wiedeńskim aktorze Rudolfie Schildkraucie, którego oglądali
w sztuce Asza Bóg zemsty (Got fun nekume - 1908). Pisarzowi z Pragi kreacja
aktora się nie spodobała. Na negatywną ocenę dołożyła się jeszcze sprawa,
iż dramat wystawiany był w języku niemieckim, Kafka zaś po doświadczeniach
w Café Savoy za artystyczną prawdę o Żydach uznawał przede wszystkim sztuki
grane w jidisz.
Co takiego mogło się Kafce podobać w Bogu zemsty Asza? Co w tej sztuce
zaprzepaścił aktor (nie byle jaki zresztą, znany na scenach całej Europy,
grał również główną rolę w amerykańskiej inscenizacji Boga zemsty) prowadząc
swą rolę po niemiecku? Być może niepowtarzalne brzmienie słów Jankiela
Szapszowicza, tego sutenera chcącego uchodzić za pobożnego Żyda? Może
język, jakim mówią pozostali bohaterowie dramatu - język zamkniętych enklaw,
hermetycznych środowisk, których ogląd i poznanie z perspektywy innego
języka nigdy nie będzie taki sam jak w oryginale? To wszystko czego nie
wypełnił aktor, Kafka właśnie najmocniej szanował. Gustav Janouch wspomina
wypowiedź Kafki:
Schildkraut gra żydowskie postacie w żydowskich
sztukach. Ponieważ jednak nie gra wyłącznie po żydowsku dla Żydów, ale
po niemiecku dla wszystkich, zatem nie jest wybitnym aktorem żydowskim.
Jest zjawiskiem marginalnym, pośrednikiem, który umożliwia wgląd w intymność
żydowskiego życia. Rozszerza horyzont nie-Żydów, nie wyjaśniając przy
tym właściwie egzystencji Żydów. Czynią to tylko biedni żydowscy aktorzy,
którzy grają dla Żydów po żydowsku. Swoją sztuką zmiatają oni naloty
obcego życia z istoty żydostwa, wystawiając pogrążone w zapomnieniu
żydowskie oblicze na pełne światło, i w ten sposób wzmacniają człowieka
zagubionego w czasie. (J, 99)
Autorowi "Wyroku"
w dramacie Asza podobać się mogła również wymowa moralna, ta krytyka hipokryzji
i fałszywej pobożności, owo nieukrywanie gorzkiej prawdy i chęć wykorzenienia
wad w ludziach. Moralny imperatyw jako nieodłączna cecha obecna w pisarstwie
Asza, to również znamienny profil dla Kafki.
3. Fragmenty biografii Izaaka
Löwy'ego
Jak już wspomniano z lwowskiej trupy aktorskiej największe wrażenie na
Franzu Kafce zrobił Izaak Löwy, żydowski aktor z Warszawy. Pisarz uznaje
go za najciekawszego, najbardziej twórczego i wrażliwego z aktorów grających
w Café Savoy.
Biografia Löwy'ego nie jest zbytnio znana, warto więc
dać w tym miejscu kilka słów komentarza. (20) Urodził
się 10 września 1887 roku w Warszawie. W 1904 roku wyjechał do Paryża,
a w 1905 pierwszy raz wystąpił w teatrze w sztuce Niedźwiedź Czechowa.
Rok później gra już w zespole żydowskim prezentującym sztuki w jidisz,
odwiedzając Bazyleę, Zurich, Wiedeń, Pragę i inne miasta Europy. I Wojnę
Światową spędził w Budapeszcie, zaś w 1920 roku wrócił do Warszawy. W
1921 roku objeżdżał polskie miasta prowincjonalne, prezentując się żydowskiej
publiczności. W 1924 próbował założyć w Warszawie teatr
hebrajski, rok później natomiast wszedł do składu objazdowej trupy Jonasza
Turkowa. (21) Do końca lat dwudziestych grywał w teatrach
żydowskich, recytował, pisywał felietony do ukazującego się od 1926 roku
dziennika "Unzer Ekspres", używając pseudominu Jack Lewi. W
latach trzydziestych poznał Isaaka Bashewisa Singera, który opisał go
później w tomie Miłość i wygnanie oraz w rozmowach z Richardem Burginem.
Löwy'ego można również rozpoznać w postaci Jacquesa Kohna w napisanym
przez Singera w 1968 roku opowiadaniu Przyjaciel Kafki. Na początku II
Wojny Światowej Löwy znalazł się w warszawskim getcie. Ostatni ślad po
nim odnaleźć można na zaproszeniu do "Gospody Artystów" z 8
lutego 1942, zapowiedział on bowiem swój udział w wieczorze literacko-artystycznym
poświęconym twórczości J. Obrzanka. W tymże roku zginął w obozie koncentracyjnym
w Treblince.
Do informacji tutaj przedstawionych dodać możemy jeszcze to, czego dowiemy
się z Dzienników i Notatników Kafki. Docierają do nas na przykład skromne
opisy dotyczące realiów z życia rodzinnego aktora. Wiemy więc, iż pochodził
z bogobojnej, chasydzkiej rodziny, pielęgnującej dawne obyczaje i zachowującej
pamięć o pobożnym dziadku (3 XI 1911). Dla historyków teatru ciekawe są
również - niestety krótkie i nieprecyzyjne - wspomnienia Löwy'ego o warszawskim
życiu teatralnym, które zapisał Kafka. Na kilku kartach notatnika autora
"Zamku" przeczytamy na przykład:
Dla moich bogobojnych rodziców
w Warszawie, będących chasydami, teatr był naturalnie "trefny",
nie mniej niż wieprzowina. Tylko na Purim mieliśmy teatr, wtedy bowiem
mój kuzyn Chaskiel przylepiał wielką czarną brodę na swojej króciutkiej,
jasnej, wkładał odwrotną stroną kaftan i odgrywał rolę żydowskiego handlarza
- nie mogłem oderwać od niego swych dziecięcych oczu. (O. 89) (22)
Dalsze doświadczenia teatralne Löwy'ego - według świadectwa
Kafki - polegały na inscenizowaniu scenek teatralnych w chederze (nazywanym
"Klausą"), wybraniu się do warszawskiego Teatru Narodowego na
romantyczne dzieła Hugenotów Meyerbeera i inne opery w tym tak ważne jak
Wilhelm Tell Rossiniego i Aida Verdiego. Później Izaak Löwy zaczął chodzić
również do polskiego teatru dramatycznego, wspomina na przykład Zbójców
Schillera, najważniejsza jednak była dla niego decyzja wybrania się do
warszawskiego teatru żydowskiego, w którym:
Rozmawiano głośno, bez żenady, we własnym języku,
mój długi kaftan nikomu nie rzucał się w oczy i nie musiałem się wstydzić.
Grano komiczną sztukę ze śpiewami i tańcami w sześciu aktach i dziesięciu
odsłonach Bal-Tschuwe Schumora. (...)
Podobało mi się bardziej niż opera, teatr dramatyczny i operetka razem
wzięte. (O., 92)
Niestety, pamiętnikarska narracja na opisie tego spektaklu
się urywa. Oglądamy tylko jeszcze scenę napomnienia młodego Löwy'ego przez
ojca i na tym zapiski o teatrze żydowskim w notatnikach Kafki się kończą.
Z Dzienników wiemy dalej, że Löwy mając czternaście lat opuścił dom i
pojechał do Ostrowa, aby rozpocząć naukę w tamtejszej jesziwie. W szkole
tej nie przebywał zresztą zbyt długo, gdyż po dziesięciu dniach uciekł
z niej i jak pisze Kafka:
Aż do dwudziestego roku życia był Löwy "bachurem",
który studiował i trwonił pieniądze swojego zamożnego ojca. Złożyła
się wówczas kompania młodych rówieśników, którzy akuratnie w sobotę
schodzili się w lokalu zamkniętym i wdziawszy kaftany, palili, grzesząc
ponadto przeciwko przykazaniom świątecznego dnia. (D. 23 X 1911)
Później wyjechał Löwy do Paryża, gdzie pracował m. in.
w fabryce czapek. Okres ten był prawdopodobnie bardzo bogaty w wydarzenia
i został przez aktora opisany w dobrym stylu, skoro poznajemy zachwyt
czytelniczy Kafki, kiedy rozczytuje się on w tych pamiętnikach. Nie wiadomo
jednak czego dotyczyły relacje. Dzienniki Kafki przynoszą też informację
o powrocie Löwy'ego do żydostwa, a nawet o pewnej nostalgii, jaka trapiła
aktora po utracie kontaktu z rodziną. Kiedy Kafka cytuje jego list do
ojca sformułowanie aktora "gdy zjawię się wśród was w europejskim
ubiorze, będę wyglądał jak żałobnik wśród nowożeńców", traktuje pisarz
bardzo prywatnie, intymnie i konfesyjnie. Kafka bowiem przyznaje się Gustavowi
Janouchowi:
I ja chciałbym podejść do tych biednych Żydów
w getcie, ucałować im rąbek szat i nic, absolutnie nic nie powiedzieć.
Byłbym zupełnie szczęśliwy, gdyby milcząco znosili moją obecność. (J,
100)
Dalsze informacje zawarte w Dziennikach Kafki dotyczą bardziej
opisu strony intelektualnej i emocjonalnej aktora. Przedstawiają jego
grę aktorską, temperament sceniczny, oczytanie w dramaturgii żydowskiej.
Bardzo ciekawie wygląda na przykład spór jaki prowadzi Löwy z panią Czyżyk
na temat żydowskiej literatury. Aktor jest tu wyraźnie po stronie wyważonego
i artystycznego pisarstwa Rosenfelda, zaś pani Czyżyk wyraźnie popiera
twórczość zaangażowaną politycznie, jaką w jej mniemaniu reprezentuje
Edelstatt (23 X 1911). Dowiadujemy się również, że Löwy
dla potrzeb teatru tłumaczył "lichą" hebrajską opowieść Oko
(Das Auge), spotkał Jakuba P. Adlera, zwanego "Wielkim Orłem"
najsłynniejszego żargonowego aktora z Nowego Jorku (23)
i korespondował z warszawskim pisarzem Hirschem Davidem Nombergiem.
Nagromadzenie tych wszystkich informacji w pismach intymnych Kafki jest
poważnym powodem do mówienia o swoistym wpływie warszawskiego aktora na
osobowość pisarza z Pragi, czego w przekonujący sposób dowiodła Evelyn
Torton Beck w książce Kafka i teatr żydowski (1971). To bowiem dzięki
wieczorowi recytacji z Löwy'em w roli głównej Kafka poznaje humoreski
Szaloma Alejchema, opowiadania Izaaka L. Pereca, poematy Chaima Nachmana
Bialika, wreszcie Sprzedawczynię światła (Lichtverkäuferin) Morrisa Rosenfelda.
Nieco później warszawski aktor przedstawia Kafce książkę Bóg, człowiek,
diabeł (Gott, Mensch, Teufel) Jakuba Gordina, opowiada mu o zwyczajach
i rytuale chasydzkim oraz przedstawia szereg podań z tej tradycji (m.
in. o pobożnym rabinie, pieśniach chasydzkich, realiach rytuałów), wreszcie
snuje opowieści o przeróżnych aspektach życia Żydów Wschodu, które wnoszą
świeży powiew w życie Kafki.
Trzeba jednak przypomnieć, iż przyjaźni tej wyraźnie nie popiera ojciec
autora "Wyroku". Despotyczny
Hermann Kafka robi nawet z tego powodu przytyki synowi, komentując znajomość
młodych ludzi słowami:
Kto się kładzie spać z psami, ten wstaje z pchłami.
(D. 3 XI 1911)
Ten brak aprobaty u ojca nie spowodował jednak ochłodzenia
w ich przyjaźni, Kafka w chęci wsparcia tak niezwykłej osobowości aktora,
organizuje wieczór recytacji wschodnioeuropejskiej poezji żydowskiej,
do którego sam pisze introdukcję. Podchodzi do tego zadania niezwykle
poważnie. Swój artykuł nasyca dobrą wiedzą językową i historyczną o temacie,
spod której przebija emocjonalne zaangażowanie:
Do żargonu zbliżycie się Państwo
całkiem, jeśli uzmysłowicie sobie, że poza umiejętnościami działają
w Was również siły lub połączenia sił, które pozwalają rozumieć żargon
przez wyczucie. (...) Skoro zaś żargon raz Państwa porwie - a żargon
to wszystko - słowo, melodia chasydzka i sama osobowość naszego wschodniożydowskiego
aktora - wtedy nie zaznacie wcześniejszego spokoju. Wtedy odczujecie
dopiero prawdziwą jedność żargonu tak mocno, że zaczniecie bać się już
nie żargonu, lecz samych siebie. (24)
Występ Löwy'ego odbył się 18 lutego 1912 roku w sali reprezentacyjnej
żydowskiego ratusza. Wystąpienie to spotkało się z ciepłym
przyjęciem praskiej publiczności, odnotowała je również żydowska prasa.
(25) Jeszcze później Kafka stara się
o zorganizowanie trupie Löwy'ego spektakli w Trutnovie, zaś 1 czerwca
1913 ponownie umożliwia aktorowi występ w Pradze. (F. I, 408). (26)
Kiedy aktor wyjechał z Pragi, aby wraz z całą grupą grać w Berlinie, Kafka
namawia swoją narzeczoną - Felicję Bauer, aby osobiście poznała Löwy'ego:
Na pewno bardzo by się Pani ten człowiek spodobał,
przynajmniej na piętnaście minut. Mogłaby pani, gdyby to Jej sprawiło
przyjemność, przed spektaklem albo po spektaklu przywołać go, przez
powołanie się na mnie ośmielić i chwilkę go posłuchać. Cały ten teatr
żargonowy jest dobry, w ubiegłym roku byłem chyba ze dwadzieścia razy
na jego przedstawieniach, a w teatrze niemieckim chyba ani razu. (F.
I, 44)
Kafka wszakże jest świadomy, iż Felicja jako kulturalna
dama z Berlina, może być zaskoczona warunkami, w jakich odbywają się spektakle
- jak sam podkreśla - "teatru żargonowego". Ponownie wraca w
tym miejscu problem poczucia tego, co swojskie, a tego co obce. Oto bowiem
w Listach do Felicji pisarz o żydostwie mówi z innej perspektywy. Jego
i Felicji żydostwo jest czymś odmiennym niż żydostwo wędrownego teatru.
Językami cywilizowanymi są tutaj niemiecki i hebrajski,
nota bene hebrajskiego będzie się pod koniec życia Kafka rzetelnie uczył,
natomiast jidisz pozostanie żargonem, językiem jeszcze według praskiego
prozaika nie do końca ukształtowanym. (27) Stąd więc
pisarz ostrzega Felicję, że idąc na spotkanie z Löwy'm nie trafi do pięknego
i wystawnego teatru, lecz na scenę, gdzie warunki prezentacji są niezwykle
ciężkie:
Sama nędza tej sali teatralnej, najokropniejsza,
jaką można sobie wyobrazić (F. I, 44)
W innych listach do Felicji, Kafka
często pyta ją o losy Löwy'ego, (F. I, 101; F. I, 128, F. I, 280), przejmując
się jego wzlotami i upadkami. Wiemy więc dzięki tej korespondencji, iż
trupa, która prezentowała spektakle w Café Savoy nie utrzymała się długo
i Izaak Löwy naprędce sformował inną, z którą próbował grywać spektakle
w południowych Niemczech. Aktor nie odniósł jednak z nią sukcesu, gdyż
w kwietniu 1913 roku zespół bankrutuje i rozpada się. Kafka radzi mu wówczas,
aby ten udał się dla poratowania zdrowia do Palestyny i tam z czasem szukał
szczęścia w działaniach teatralnych. (F. I, 371)
Ostatnią wzmiankę o Löwy'm odnajdziemy w liście do Felicji z 22 grudnia
1916, kiedy to Kafka zawiadamia narzeczoną o występach aktora w Budapeszcie.
W tym też mieście nastąpiło prawdopodobnie ostatnie spotkanie Kafki i
Löwy'ego. Jeszcze później, już w latach dwudziestych w jednym z listów
do Mileny Jasenskiej, wspomina Kafka:
przyjaciela aktora, Żyda ze Wschodu,
który miewał co kwartał po kilka dni straszliwe bóle głowy i gdy przychodziły
te dnie, musiał się na ulicy opierać o mury domów i nie można było nic
innego dla niego zrobić, jak tylko nieraz przez pół godziny chodzić
tam i z powrotem i czekać na niego. (28)
Jakże ciekawe i pełne ironii rzeczy jest
w tym miejscu to, że Izaak Löwy, wspominając w szkicu Zwej Prager dichter
swój pobyt w Pradze, przede wszystkim rozwodzi się nad spotkaniami z Maksem
Brodem, o Kafce zaś wspomina raczej okazjonalnie i marginalnie. (29)
Fakt ten można wytłumaczyć, iż albo dla Löwy'ego kontakt z Kafką wcale
nie był istotny, albo że aktor uległ powszechnemu w latach trzydziestych
przekonaniu, że to Brod właśnie jest pisarzem
wybitniejszym niż autor "Procesu".
4. Pamięć małego narodu
Już na początku obecności swej obecności na przedstawieniach
w Café Savoy, Franz Kafka uświadomił sobie trzy niezwykle ważne rzeczy:
Pragnienie, żeby ujrzeć teatr żargonowy wielkiej
miary, bo przedstawienie utyka może na skutek nielicznego personelu
i niedokładnego wyuczenia się. Również pragnienie poznania żargonowej
literatury, którą oczywiście obowiązuje nie słabnąca nacjonalistyczna
postawa bojowa, wyznaczająca charakter każdego dzieła. Postawa zatem,
jakiej nie ma w sposób tak powszechny żadna inna literatura, nawet literatura
narodu najbardziej uciskanego. (D. 6 X 1911)
Akt uświadomienia, odkrycia żydowskości jest u Kafki
jednocześnie związany z wysunięciem imperatywu dalszego poznania tej tradycji.
Stąd więc notatki w pismach intymnych pisarza prowadzą w głąb psychiki
artysty i jednocześnie w głębie analizowanej rzeczywistości. Kafka stopniuje
cele poznawcze, traktując odkrywanie teatru żydowskiego w pełniejszym
wymiarze niż praskie prezentacje jako cel pierwszy. Chęć zaznajomienia
się z literaturą w jidisz to dla prozaika cel drugi, wyraźnie szerszy.
Wreszcie dostrzeżenie specyfiki całej tworzącej się dwudziestowiecznej
literacko-kulturowej tradycji żydowskiej - to postulat najogólniejszy.
Izaak Löwy odegrał w wypełnianiu tych postulatów rolę
bardzo istotną. Umieszczenie we własnych pismach intymnych fragmentów
wspomnień aktora, wzmocniło jeszcze ową Kafkowską chęć pełnego uczestniczenia
w tradycji żydowskiej. (30) Istotny jest tutaj jeszcze
jeden fakt. Kafka w postawie Löwy'ego dostrzegł sam siebie. W oddalaniu
się aktora od żydostwa i potem w powracaniu do niego pisarz widział swoje
losy obcego językom, narodom, religiom człowieka. Pewien wpływ na poczucie
bliskości miało tu już samo nazwisko aktora, które pisarz kojarzył z panieńskim
nazwiskiem swej matki. Rodzina Löwy była dla Kafki uosobieniem wrażliwości,
intelektu, duchowości, w odróżnieniu od nazwiska Kafka, które wiązał z
twardością, fizycznością i biologizmem.
Co jednak dużo ważniejsze od tych biograficznych ustaleń - uczestnictwo
Kafki w żydowskim teatrze było wyrazem pasji poznania korzeni, przejawów
aktualnego stanu kultury żydowskiej. Miało być szczególnym antidotum na
proces asymilacji Żydów Zachodu. Aktorzy objazdowej trupy byli dla niego
"Żydami w specjalnie czystej formie, ponieważ
żyją tylko w religii, ale żyją w niej bez wysiłku, zrozumienia czy zakłopotania."
(D. 5 X 1911) Przypominali mu oni to, co utracił, a co nigdy nie
odzyska. Dzięki teatrowi żydowskiemu Kafka i jemu podobni zasymilowani
Żydzi mogli przetrwać, mogli pamiętać:
Pamięć małego narodu nie jest
mniejsza niż pamięć narodu wielkiego, opracowuje zatem dany sobie materiał
gruntowniej. Jakkolwiek znajdzie tu zatrudnienie mniej znawców literatury,
niemniej sama literatura jest nie tyle sprawą historii literatury, ile
raczej sprawą narodową i znajduje się zatem w rękach chociaż nie nieskazitelnych
to przynajmniej pewnych. Bo przecież wymagania stawiane jednostce przez
świadomość narodową w obrębie małego narodu sprawiają, że każdy człowiek
musi w każdej chwili być gotów przypadającą na niego cząstkę literatury
znać, dźwigać oraz bronić jej, i to bronić w każdym wypadku, choćby
jej nawet nie znał i nie dźwigał. (D. 25 XII 1911)
Streszczenie:
Pisma intymne Franza Kafki ukazują jego niezwykle wrażliwy
i subtelny zmysł obserwacyjny wiążący się z życiem teatralnym dawnej Pragi,
w tym bardzo ciekawe opisy żydowskiej trupy teatralnej. Pisarz ulega wyraźnemu
zafascynowaniu prezentacjami, wyjątkową uwagą obdarzając Izaaka Löwy'ego.
W przedstawieniach zachwyca go melodyka jidisz, oczarowują wędrowni aktorzy,
mało mu znani dramatopisarze a nawet specyficzna atmosfera na widowni.
Dzięki pismom intymnym zaobserwować można w jaki sposób kształtuje się
gust artystyczny pisarza, jakie techniki aktorskie są mu bliskie, jakimi
kryteriami ocenia grę aktorską. Po okresie zachwytu teatrem żydowskim,
przychodzi czas ochłodzenia. Kafka uświadomił sobie, że jego zainteresowanie
ma charakter autoterapeutyczny czy też autokreacyjny, a więc w pewnym
sensie służy budowaniu własnej osobowości.
Pisarz interesował się również pozażydowskim życiem teatralnym, oglądając
przedstawienia niemieckie i czeskie. Szczególnie bliskie wydają się pisarzowi
przedstawienia w poetyce ekspresjonistycznej. W czasach młodości na scenkach
klubowych w Pradze zapoznał się również z niemieckim kabaretem.
Uczestnictwo Kafki w żydowskim teatrze było wyrazem pasji poznania korzeni,
przejawów aktualnego stanu kultury żydowskiej. Miało być szczególnym antidotum
na proces asymilacji Żydów Zachodu. Aktorzy objazdowej trupy przypominali
mu oni to, co utracił, a co nigdy nie odzyska. Dzięki teatrowi żydowskiemu
Kafka i jemu podobni zasymilowani Żydzi mogli przetrwać, mogli pamiętać
o swych kulturowych korzeniach.
2004 copyright by Daniel Kalinowski
Nota
o autorze:
Ur. 1969 w Sławnie. Studia polonistyczne na WSP w Słupsku. Praca magisterska
o aforyzmach F. Kafki. Doktorat na Uniwersytecie Gdańskim (promotor prof.
J. Bachórz) z polskiej aforystyki literackiej XIX wieku. Od 1996 r. asystent,
od 2001 r. adiunkt w Instytucie Filologii Polskiej Pomorskiej Akademii
Pedagogicznej w Słupsku. Obecne prace naukowe: polska recepcja twórczości
Franza Kafki, motywy żydowskie w tradycji polskiej, motywy buddyjskie
w literaturze polskiej, analiza najkrótszych form literackich (aforyzm,
bajki), aspekty współczesnego teatru polskiego. Autor książki Określanie
horyzontu. Studia o polskiej aforystyce literackiej XIX wieku (Słupsk
2003), ponad trzydziestu artykułów naukowych oraz redaktor książek: Sienkiewicz.
Próby zbliżeń i uogólnień, Słupsk 1997; Koniec teatru alternatywnego?
Słupsk 1998; Droga na Wschód. Polskie inspiracje orientalne, Słupsk 2000.
oraz jako współautor z A. Kuik-Kalinowską, Piórem i stylem. Norwidowskie
toposy i techniki artystyczne. Stypendysta Fundacji na Rzecz Nauki Polskiej.
Oprócz działań filologicznych prowadzenie działalności teatralnej własnego
teatru "Teatrezja" (reżyseria, dramaturgia, aktorstwo) a także
w Teatrze "Rondo" - Słupsk, Teatrze "Stop" - Koszalin.
Twórca w innych dziedzinach artystycznych (poezja, rysunek). www.danielkalinowski.prv.pl
2004 copyright by Lech Bukowski
Tekst ten został opublikowany za wiedzą i zgodą autora.
________________________________
(1).Warto
w tym miejscu sięgnąć do takich prac jak: F. Weltsch, Religion und Humor
im Leben und Werk Franz Kafkas, Berlin 1957; B. Kurzweil, Die Fragwurdigkeit
der judischen Existenz und das Problem der Sprachgestaltung: Betrachtungen
zu den Werken von Kafka, Broch und Karl Kraus, "Bulletin des Leo
Baeck Instituts" 8, Nr 29, 1965, s. 28-40; M. Buber, Kafka and Judaism,
w: Kafka. A Collection of Critical Essays, Edited by R. Gray, New Jersey
1968, s. 157-162; M. Reich-Ranicki, Uber Ruhestorer. Juden in der deutschen
Literatur, München 1973; H. Milfull, Franz Kafka: The Jewish context,
"Leo Baeck Institute Yearbook" 23, 1978, s. 227-238; R. Kauf,
Kafka und judisch-religioses Denken, "Literaturwissenschaftliches
Jahrbuch" 22, 1981, s. 273-45; W. Sokel, Between Gnosticism and Jehovah:
The Dilemma in Kafka's Religious Attitude, "South Atlantic Review"
50, Nr 1, 1985, s. 3-22; A. Heidsieck, The Intellectual Contexts of Kafka's
Fiction: Psychology, Law, Religion, Columbia 1994; G. Baioni, Kafka. Literatur
und Judentum, Stuttgart 1994.
(2).G. Janouch
wspomina o dyskusji jaką przeprowadził z Kafką na temat dramatu Syn (Der
Sohn) i jednoaktówki Ratownik (Der Retter) W. Hasenclevera. Dzienniki
Kafki dokumentują również recepcję sztuki Duch ziemi (Erdgeist) wspomnianego
tu dramaturga.
(3).Cytaty ze wspomnień
Gustava Janoucha według wydania: G. Janouch, Rozmowy z Kafką. Notatki
i wspomnienia, przeł. J. Borysiak, E. Dyczek, Warszawa 1993. W dalszych
partiach artykułu fragmenty wspomnień będą oznaczane literą J oraz numerem
strony, z której dany pasus pochodzi.
(4).Cytacje z dzienników
Kafki według: F. Kafka, Dzienniki 1910-1923, przeł. J. Werter, Londyn
1993, [Z dzieł Franza Kafki, t. III]. Dalej oznaczamy je literą D, cyfrą
oznacza numer strony wydania.
(5).Wiemy wszakże,
że Kafka starał się kulturę czeską dobrze poznać, co poprzeć można choćby
faktem posługiwania się Kafki językiem czeskim w mowie i piśmie. Szczególną
rolę w tym zakresie mogła mieć znajomość pisarza z Mileną Jasenską. Na
przykład kiedy tłumaczyła ona jego opowiadanie Palacz Kafka pisał do niej:
"Ta sama przez się zrozumiała wierność tłumaczenia wydaje mi się
- gdy tylko strząsnę z siebie to "samo przez się zrozumiałe"
- zawsze zdumiewająca. Ani śladu niezrozumienia, to byłoby jeszcze nic
wielkiego - ale zawsze mocne i zdecydowane zrozumienie. Nie wiem tylko,
czy Czesi nie zarzucają Pani wierności, a więc tego, co dla mnie jest
w tłumaczeniu najcenniejsze (nawet nie ze względu na opowiadanie, ale
ze względu na mnie). Moje wyczucie języka czeskiego (ja też je mam) jest
w pełni zaspokojone, ale w tym wypadku jest bardzo uprzedzone." Patrz:
F. Kafka, Listy do Mileny, Przeł. F. Konopka, przedm. Z. Bieńkowski, Kraków
[b. r.], s. 25.
(6).Bardzo ciekawe
są w tym zakresie prace biograficzne: K. Wagenbach, Franz Kafka. Eine
Biographie seiner Jugend. 1883-1912, Bern 1958; K. Wagenbach, Franz Kafka.
Pictures of a Live, transl. by A. S. Wensinger, New York 1984; F. Karl,
Franz Kafka: Represatative Man. Prague, Germans, Jews, and Crisis of Modernism,
New York 1991; H. Salfellner, Franz Kafka and Prague, Prague 1998.
(7).W Dzienniku
pod datą 12 I 1911r. czytamy o niej: "Fryzura z przewiązanych wstążką
stert loków. Zły gorset, bardzo stara suknia, ale sama prześliczna ze
swymi tragicznymi ruchami, z usilnym mruganiem powiek, z fikaniem długimi
nogami, z dobrze pojętym wyciąganiem ramion wzdłuż ciała, sztywność szyi
przy miejscach dwuznacznych też coś znaczy."
(8).20 II 1911
r. Kafka pisał o niej w Dzienniku: "Pełna bystrej inwencji aktorka
sceniczna, która niejako zjawia się na odwróconej scenie, tak jak aktorki
tragiczne ukazują się niekiedy poza sceną. W chwili zjawienia się ma twarz
zmęczoną, zresztą również płaską, pozbawiona wyrazu i starą, zgodnie poza
tym z naturalną manierą wszystkich świadomych siebie aktorów."
(9).W Dzienniku
pod datą 29 IX 1911 r. Kafka zapisał: "Łucja König wystawia fotografie
kobiet z dawnym fryzurami. Zniszczona twarz. Nieraz coś udaje się jej
za pomocą zadartego nosa, podniesionego w górę ramienia i obróceniem wszystkich
palców. Twarz zmięta. - Longen (malarz Pittermann): groteski mimiczne."
(10).Kafka nigdy
nie zgodził się na takie cywilizowanie dzielnicy. We wspomnieniach Gustava
Janoucha pisarz mówi: "Wciąż żyją w nas ciemne zaułki, tajemnicze
korytarze, ślepe okna, brudne podwórka, hałaśliwe knajpy i zamknięte restauracje.
Idziemy szerokimi ulicami nowo wybudowanego miasta. Jednak nasze kroki
i spojrzenia są niepewne. Wewnątrz drżymy jeszcze tak, jak w owych starych
zaułkach nędzy. Nasze serce nic jeszcze nie wie o przeprowadzonej sanacji.
Niezdrowe, stare żydowskie miasto w nas jest o wiele bardziej realne od
higienicznego nowego miasta wokół nas. Czuwając, idziemy przez sen: jako
widma minionych czasów." ( s. 113)
(11).Afisz teatralny
z tej sztuki wymaga pewnego omówienia, gdyż zastosowano w nim szereg stylistycznych
zabiegów, które w specyficznym oświetleniu prezentują postacie dramatu,
czas i miejsce akcji. Kafka doskonale wyłowił ów szczególny sposób narracji,
dlatego też warto zacytować fragment z 26 X 1911 r. Dziennika pisarza,
w którym o afiszu przeczytamy: "Dowiadujemy się nie tylko nazwisk,
lecz i czegoś więcej, ale przecież tylko tyle, ile trzeba oznajmić publiczności,
choćby nawet najżyczliwszej i najchłodniejszej, o rodzinie wydanej na
pastwę jej sądu. Szmul Leiblich jest tu "bogatym kupcem", ale
nie mówi się jednak ani słowa o tym, że to słabowity starzec, pocieszny
kobieciarz, kiepski ojciec i wyzuty z pietyzmu wdowiec (...). Simona nazywa
afisz "studentem", zatem kimś nader mglistego zawodu (...).
Wladimir Worobiejczyk jest tylko "kochankiem Selde", ale nie
zgubą rodziny, nie opojem, szulerem, hulaką, leniem i pasożytem. Określając
go jako "kochanka Selde" ujawnia się wprawdzie wiele, lecz z
uwagi na jego prowadzenie się jest to minimum, co można powiedzieć."
(12).5 XI 1911
r. Kafka zapisał w Dzienniku: "Śmieszni statyści". "Ordynarni
Żydzi" - jak powiedział Löwy. Komiwojażerowie nie pobierający zresztą
żadnego nawet wynagrodzenia. Zajęciem ich było po największej części tylko
ukrywanie śmiechu lub rozkoszowanie się nim. Zresztą w dobrej intencji."
(13).Patrz: M.
Taub, Abraham Goldfaden i teatr żydowski, "Pamiętnik Teatralny"
1992, z. 1-4, s. 60 i nast.; Z. Zilbercwaig, Goldfaden na polskiej scenie,
tamże; M. C. Steinlauf, Teatr żydowski w Polsce. Stan badań, tamże, s.
14
(14).O problemach
tych patrz np.: T. Kuberczyk, Przedstawienia purimowe, "Pamiętnik
Teatralny" 1992, z. 1-4, s. 27 i nast.
(15).Na zasadzie
paraleli podać tu można świadectwa wyglądu teatru żydowskiego na ziemiach
polskich, jakie zawarte są w pracy Ignacego Suessera Kilka słów o żargonie
i teatrze żydowskim, która ukazała się w warszawskim "Izraelicie"
w 1890 roku (przypomina ten artykuł M. Bułat, Teatr żydowski w świetle
"Izraelity", "Pamiętnik Teatralny" 1992, z. 1-4).
O składzie zespołów aktorskich Suesser pisze: "Grupy teatralne żydowskie
składają się z najprzeróżniejszych indywiduów. Począwszy od poważnej pary
małżeńskiej, która "viribus unitis" poświęca się sztuce dramatycznej,
a skończywszy na łobuzach, których nędza lub lenistwo do pracy wygnało
z domu - znajdziemy tu najprzeróżniejsze żywioły." (Cyt. za M. Bułat,
s. 119)
(16).Kafka czasami
kreśli szkice niektórych widzów, którzy wywodzą się z bardzo różnych środowisk
żydowskich a nawet pozażydowskich. Liczebnie dominuje wszakże publiczność
złożona z biedoty żydowskiej.
O publiczności żydowskiej zasiadającej w teatrach
na ziemiach polskich Suesser napisał: "Niedaleko na krzesłach zasiadała
haute-volée żydowska, pieniężna "arystokracja", tu i ówdzie
jakiś zabłąkany nie-semita, którego ściągnęła ciekawość charakterystycznego
widowiska lub wyodrębniający się "inteligentny" Żyd, z politowaniem
patrzący na otoczenie i z uśmiechem pogardy zawiedzionego smakosza śledzący
aktorki na scenie. Wyżej, w amfiteatralnym wzniesieniu, zajęła miejsce
skromniejsza publika, z niecierpliwością oczekująca rozpoczęcia widowiska
i zabawiająca się czasem rozmową, wreszcie blisko powały umieszczoną galerię
zapełniała gromada różnobarwna, tłum złożony z postaci spotykanych co
krok na bruku dzielnicy żydowskiej." (cyt. za M. Bułat, s. 117)
(17).Ignacy Suesser
tak oto przedstawia widok sceny: "U podnóża sceny, zbitej trochę
niedbale z pomalowanych desek i zasłoniętej kurtyną, na której niewymyślna
ręka nieznanego artysty wymalowała jakąś niewiastę z obnażoną rękojeścią
w dłoni - rozsiadła się orkiestra nieliczna." (Cyt. za: M. Bułat,
s. 118)
(18).Na polskim
gruncie sytuacja materialna teatru żydowskiego wyglądała podobnie. Jak
pisze Mirosława Bułat (powołując się na Ignacego Suessera) publiczność
spektakli odgrywanych w jidisz wywodziła się z małoposażnej warstwy społecznej.
Wobec tego także i wpływy finansowe ze spektakli (przynajmniej na początku
tego ruchu) nie sprzyjały budowaniu odpowiedniej bazy materialnej. Mało
wymagająca publiczność oczekiwała rozrywki łatwej i przyjemnej, więc dodając
jeszcze opłakane warunki sceniczne, łącznie obniżało to poziom wykonawczy
przedstawień. Patrz: M. Bułat, Teatr żydowski w świetle "Izraelity",
"Pamiętnik Teatralny" 1992, z. 1-4, s. 117-119.
(19).Zbudowania
artystycznego teatru żydowskiego domagał się również I. L. Perec. Przedstawienia
operetkowe w stylu Goldfadena nazywał on "szund teater" czyli
teatr szmiry. Patrz: M. Taub, Abraham Goldfaden i teatr żydowski, tamże,
s. 66.
(20).Źródłem biograficznym
była tu głównie praca Evelyn Torton Beck, Kafka and the Yiddish Theater
(1971). O książce tej pisał Rafał Węgrzyniak w artykule Franz Kafka i
Icchak Löwi ("Teatr" 1994, nr 6, s. 40)
(21).O działaniach
warszawskich Jonasza Turkowa pisze E. Kamiński, Teatry żydowskie w Warszawie
między wojnami (1918-1939), "Pamiętnik Teatralny" 1992, z. 1-4,
s. 313 i nast., z kolei krakowskich prac Turkowa dotyczy artykuł K. Nowackiego
Teatry żydowskie w Krakowie, tamże, s. 353 i nast.
(22).Cytaty
z notatników Kafki według wydania: F. Kafka, Osiem notatników, przeł.
B. L. Surowska, Gdańsk 1995. Dalej oznaczane będą literą O i cyfrą odnoszącą
się do numeru strony wydania.
(23).Krótkie omówienie
działalności Jakuba Adlera znajdziemy w artykule: M. Bułat, Teatr żydowski
w świetle "Izraelity", "Pamiętnik Teatralny" 1992,
z. 1-4, s. 90-91.
(24).F. Kafka,
O języku jidysz, przeł. E. Geller, "Literatura na Świecie" 1987,
nr 2 (187), s. 96.
(25)."Selbstwehr"
z lutego 1912 r. donosił [w wolnym tłumaczeniu]: "W niedzielę 18
[lutego 1912 r.] w głównej sali audytoryjnej Żydowskiego Ratusza odbył
się wieczór recytacji warszawskiego aktora I. Löwy'ego. Po doskonałym
i uroczym otwarciu napisanym przez doktora Kafkę, pan Löwy rozpoczął swoje
wystąpienie z wieloma recytacjami i dał nam wielki zestaw zarówno poważnych
jak i humorystycznych fragmentów, monologów, scen dramatycznych i pieśni.
Najbardziej interesujące było usłyszeć wschodnio-żydowskie poematy i pieśni
(trochę podobne do naszych w Pradze) wykonanych nie tylko przez Żyda ze
Wschodu, lecz również bez jakiejkolwiek naleciałości zachodniego idiomu.
W konsekwencji gubiło się coś z ich artystycznej efektowności, lecz w
zamian za to uzyskaliśmy określoną historyczność, jakość dokumentacyjną.
Przed każdą częścią programu, pan Schneller zwięźle komentował teksty
wraz z wnikliwym wprowadzeniem. Słuchacze początkowo mieli niewielkie
kłopoty z obcością języka, występ doprowadził ich jednak do właściwego
nastroju i odpowiedniego rozumienia a pan Löwy odpłacił im swoimi umiejętnościami
przy entuzjastycznym aplauzie. Wieczór recytacji niewątpliwie przyczynił
się bardzo do pełnego zrozumienia wschodniożydowskiego życia i kultury,
zaś pana Löwy'ego uniewinniamy jako energicznego i przekonującego wykonawcę,
który dał dobry powód do zadowolenia z wrażeń, jakie uczynił na jego słuchaczach."
Cytat według: K. Wagenbach, Franz Kafka. Pictures of a Live, s. 212.
(26).Cytaty z
korespondencji do Felicji Bauer według wydania: F. Kafka, Listy do Felicji
i inne z lat 1912-1916, przeł. I. Krońska, Warszawa 1976. Później oznaczamy
je literą F oraz cyfrą rzymską i arabską odpowiadającą tomowi i numerowi
strony wydania.
(27).Spojrzenie
takie było zresztą dość powszechne wśród zaasymilowanych żydowskich elit
intelektualnych. Problem był zresztą szerszy i dotyczył rozleglejszych
dyskusji o języku, jakim powinni się posługiwać europejscy Żydzi. Pojawiały
się tu różne możliwości: język państwa, w którym się mieszka, język kultury,
w jakiej się przebywa, język żydowski, język hebrajski.
(28).F. Kafka,
Listy do Mileny.
(29).Informacja
za E. T. Beck, która dotarła do tegoż szkicu opublikowanego w "Literarisze
Bleter" w 1934 roku.
(30).Oto
co przeczytamy na temat stawianych sobie celów tworzenia pamiętników o
teatrze żydowskim we wstępie do autobiografii Löwy'ego w notatniku Kafki:
"Mój zamiar jest zupełnie prosty: chcę przedłożyć kilka kartek wspomnień
o teatrze żydowskim, jego przedstawieniach, aktorach, publiczności, tak
jak to przez dziesięć lat z górą obserwowałem, z czego się uczyłem i w
czym uczestniczyłem, a inaczej mówiąc: chcę podnieść kurtynę i pokazać
ranę. Tylko rozpoznanie choroby umożliwi znalezienie leku i może pozwoli
powstać prawdziwemu teatrowi żydowskiemu." (s. 89)
<<
powrót do działu "Opinie, prace i interpretacje"
<< powrót do strony głównej |